Recenzja koncertu Sing Sing Penelope - Kraków - Klub Re - 03.10.2006; - ikrakow.com


Lubię takie Poniedziałki. czyli Sing Sing Penelope w Re.

Kwestie podobieństw między cywilizacjami Egipcjan i Greków zostawmy kulturoznawcom. Jedno jest pewne, Penelopa zagrała w Re. w dodatku w Poniedziałek. Kwestie podobieństw między cywilizacjami Egipcjan i Greków zostawmy kulturoznawcom. Jedno jest pewne, Penelopa zagrała w Re. w dodatku w Poniedziałek. Bydgoska formacja jest właśnie świeżo po wydaniu swojej drugiej płyty "Music For Umbrellas" i koncert w klubie Re odbył się w ramach promocji tego wydawnictwa. Muzycy Sing Sing Penelope do perfekcji opanowali już umiejętność budowania utworów od ciszy przez pełne energii rozwinięcia do ponownego uspokojenia. Reguła ta stała się dość przewidywalna, ale na koncertach sprawdza się bezbłędnie, szczególnie w obszarze, który obrała do penetracji Penelopa. Utwory zespołu w swoim klimacie przypominają momentami ścieżki dźwiękowe do filmów sensacyjnych z przełomu lat 70tych i 80tych, przez co ich dramaturgia przywodzi na myśl skojarzenia z napięciem adekwatnym dla filmowej fabuły. Penelopa wpisuje się w nurt jazzu skupionego głównie na klasycznej strukturze temat-improwizacje-temat. Szczerze mówiąc brakowało mi w trakcie koncertu pokręconych i pełnych przedęć improwizacji Tomasza Glazika znanego też z 5 Syfon. Miejsce to wypełniły głównie melodyjne partie solowe Wojciecha Jachny na trąbce i dość efektowne solo Rafała Gorzyckiego grającego w Penelopie na bębnach lidera formacji Ecstasy Project. Do tego wszystkiego pikanterii dodały bezbłędne w swoim brzmieniu, przesterowane organy Fender Rhodes obsługiwane przez Daniela Mackiewicza. Było coś pogańskiego w grze Mackiewicza, co potraktowałem jako rekompensatę za lekką sceniczną nieobecność Glazika. Na koncert przyszło, co prawda zaledwie kilkanaście osób, ale za to wypełniły przestrzeń zaczepnymi tekstami pod adresem zespołu. Jachna odpowiadał na nie wdzięczną autoironią garbiąc się nad mikrofonem w przerwach między utworami. Niech żyje interakcja. Kameralność ma jednak swoje zalety. Maciek Kozłowski.