Showcase - część pierwsza czyli młoda polska scena na Warsaw Summer Jazz Days 2011



Drugi dzień festiwalowy za nami, a jednocześnie pierwszy dzień projektu Showcase,
zadaniem którego jest promocja polskiego młodego środowiska muzycznego w jakiś sposób związanego z jazzem,
a jeśli nawet nie tylko z jazzem, to na pewno z muzyką mającą u swoich podstaw improwizację rozumianą jako metodę twórczą.
W Muzeum Powstania Warszawskiego pod skrzydłami Liberatora zasiadła w sobotnie wieczór licznie przybyła publiczność,
aby przysłuchać się czterem koncertom,czterech zespołów reprezentujących młodą polską scenę muzyczną.
Publiczność ta jednak składała się nie tylko ze słuchaczy, którzy przybyli, aby po prostu cieszyć się muzyką swoich faworytów,
ale także z grona organizatorów koncertów, menadżerów z Europy, głównie z Niemiec, zaproszonych specjalnie na tę okazję.
Pomysł to tak znany, jak zacny.
Tak naprawdę bowiem jest to jeden ze skuteczniejszych sposobów promowania muzycznych zjawisk
i sprawdzona próba zainteresowania zagranicznych specjalistów rynku koncertowego,
tym co dzieje się na rodzimej scenie. Showcase to przedsięwzięcie wspólne Instytutu Adama Mickiewicza i Warsaw Summer Jazz Days.
Odbywa się po raz pierwszy i sądząc po frekwencji, można mieć nadzieję, że nie ostatni.
Sobotni koncert składał się z występów grup w diametralny sposób różniących się od siebie pomysłem na muzykę,
ale także w jakiś sposób podobnych jeśli weźmiemy pod uwagę, ogólnie rzecz ujmując, efekt estetyczny.
(...)
Nie będę ukrywał, że koncert Sing Sing Penelope był dla mnie jednym z najmilszych zaskoczeń tego dnia.
Zespół ten bywa podczas swoich występów zaryzykuję stwierdzenie nieobliczalny.
Bywa też nieobliczalny w ogóle, jako artystyczny byt.
Nie na darmo jednak ten bydgoski team, obchodzący zresztą w tym roku dziesięciolecie swojego istnienia
postrzegany bywa jako jedna z najważniejszych polskich formacji parających się improwizowaniem muzyki.
Jeśli ktoś sądzi, że ich improwizacja ma charakter jazzowy to tkwi w błędzie.
Jazz jest dla Rafała Gorzyckiego - perkusja, Tomka Głazika - saksofon tenorowy, barytonowy i syntezator, Wojtka Jachny - trąbka,
Daniela Mackiewicza - fortepian elektryczny, syntezator, instr. perkusyjne,
Patryka Wecławka - kontrabas, gitara basowa, jedną z wielu dróg i wcale nie priorytetową.
Niemniej, zupełnie nie przeszkadza to w zasłuchaniu się w ich pysznych fakturach brzmieniowych,
w rytmicznych zapętleniach i w jakiejś zadziwiającej swoją spójnością zespołowej narracji.
Ich koncert miał wszystko czego potrzeba, aby zrozumieć, że na styku wielu rodzajów muzycznych estetyk,
niekoniecznie trzeba popaść w banalny eklektyzm, ale można stworzyć intrygujący dźwiękowy spektakl.
(...)
Tak więc cztery koncerty, cztery różne formacje i imponująca ilość doznań, choć każdemu zespołowi przypadła zaledwie niecała godzina grania.
Był też jednak i piąty składnik sobotniego showcase, o którym milczeć nie można. Publiczność. Nie dość, że liczna, to jeszcze skupiona i żywiołowo reagująca.
Publiczność, która w znakomitej większości wybrała słuchanie muzyki, a nie możliwość biesiady na terenie muzeum.