Stirli People - in Jazzga - recenzja Gazeta Wyborcza - CJG



Spotkanie na szczycie - trudno nazwać inaczej koncertowy album jednej z tych kilku kapel, która tchnęła u progu wieku nowe życie w scenę jazzową, oraz legendarnego trębacza, największego indywidualisty naszej awangardy. Idea współpracy z Przybielskim wydawała się szalona, bo obdarzony outsiderskim charakterem Major Andy słynie z nieprzewidywalności, która nie sprzyja zespołowej współpracy. A jednak po kilku miesiącach prób cała szóstka przyjechała z Bydgoszczy do łódzkiej Jazzgi, by zarejestrować materiał podczas koncertu. Byłem na nim i przyznam, że nie był to występ wybitny. Zespół był zestresowany rejestracją, a do nerwowej atmosfery przyczyniały się żarty i docinki Przybielskiego (basista Patryk Węcławek uciekł nawet na jakiś czas ze sceny). Tym większym zaskoczeniem jest płyta tak wyborna. W poprzednich nagraniach SSP brakowało nieco energii, która może pojawić się wyłącznie w wersji "live", zwłaszcza u boku takiej postaci jak Przybielski. W utworach opartych na jego tematach muzycy krążą uporczywie wokół charakterystycznych motywów przewodnich (w "W arce" składa się on z dwóch dźwięków!); w kompozycjach przygotowanych wspólnie na ten album odchodzą od zwartych melodii, wypływając w improwizacjach na niezmierzone przestwory elektrycznego free jazzu najwyższej próby. Ta metafora nie miałaby sensu, gdyby nie pełne, zupełnie niekoncertowe (w sensie braku jakichkolwiek niedociągnięć) brzmienie. "Stirli People" siłą rzeczy prowadzi w wyścigu o miano jazzowej płyty roku 2009 w Polsce.
Ale nie zdziwię się, jeśli do grudnia nikt jej na prowadzeniu nie zmieni.

(Jędrzej Słodkowski)