We Remember Krzesełko - recenzja Jazz Forum



****
Sing Sing Penelope to czołowi odnowiciele tradycji fusion sprzed 3-4 dekad na krajowym gruncie. Ich trzecia płyta, choć różni się nieco od poprzedniczek, roztacza inną, bardziej skupioną, przyciemnioną aurę, wciąż wyraźnie zakorzeniona jest w tamtej tradycji. Punktem od-niesienia dla muzyki tego kolektywu (co zespół zawsze podkreśla, protestując przeciwko przypisywaniu Rafałowi Gorzyckiemu roli lidera) są więc ilustracyjne wątki Weather Report, transowość Soft Machine, czy nerw wczesno-elektrycznego Davisa z okresu „Filles De Kilimanjaro”. Można znaleźć tu również ducha muzyki nagrywanej w latach 70. dla ECM.
Atutem płyty są zgrabnie napisane tematy, utrzymane w stonowanej, nieco mrocznej kolorystce (w którą doskonale wpisał się występujący gościnnie w kilku utworach skrzypek Sebastian Gruchot). W porównaniu z wcześniejszymi dokonaniami grupy mają one bardziej mi-nimalistyczne struktury. Na uwagę zasługują także wprowadzające dawkę niepokoju i napięcia, nieburzące jednak nostalgicznej atmosfery całości, sonorystyczne, elektroakustyczne poszukiwania.
Generalnie „We Remember Krzesełko” to udane odświeżenie klasycznych brzmień i rozwiązań z ósmej dekady minionego wieku. Nie-uczciwością byłoby jednak twierdzenie, że album przeznaczony jest wyłącznie dla słuchaczy stęsknionych za złotymi latami fusion. Wszak współczesny nu-jazz czerpie z praktyk tego stylu garściami. Sing Sing Penelope sięga do jego istoty – może w nieszczególnie odkrywczy, ale jednak indywidualny sposób. A przede wszystkim robi to z dużym znawstwem tematu i klasą.

(Łukasz Iwasiński)