Avant jazz prosto z Polski   Gazeta Wyborcza



Bydgoski zespół Sing Sing Penelope to obok Pink Freud, Ecstasy Project i Contemporary Noise Quintet czołowa formacja polskiego avant jazzu. Właśnie wydał album pod enigmatycznym tytułem "We Remember Krzesełko". Pierwsze dźwięki pokazują, że ktoś jeszcze pamięta o klimatach Return To Forever Chicka Corei. O tym, że w latach 70. elektryczny jazz był domeną nie tylko Milesa Davisa, zaś transowa muzyka minimalistyczna wkraczała nie tylko w dźwięki zapisane w nutach ale i w nieposkromioną improwizację. SSP nie dość że o tym wszystkim wie, to jeszcze zabiera nas w artystyczną podróż, która niebezpiecznie wciąga. To gra ze słuchaczem. Wystawia go na próbę w wyimprowizowanej mrocznej introdukcji ("No Title"), by po kilku chwilach balansowania na pograniczu jazzu, awangardy i etnicznych klimatów, porwać go w rwący nurt solidnych kompozycji z jeszcze solidniejszymi solówkami. Album ma swą logiczną budowę, muzycy skrupulatnie budują napięcie, zmuszając jednocześnie do skupienia. Jak choćby w następującym po "No Title" temacie "James Bond" pokazującym siłę raptem trzech dźwięków zaczerpniętych z głównego motywu słynnej filmowej serii. Albo w onirycznym "Talkin'. W muzyce SSP gatunki się mieszają. Bez skrępowania wchodzi w rejony kompletnie zapomnianej rockowo-jazzowej psychodelii (magiczny "Farewel Dutch Hering" z rozwibrowaną solówką skrzypiec Sebastiana Gruchota - zapamiętajcie koniecznie to nazwisko!). Po chwili lądujemy w sonorystyczno-elektronicznych przekomarzankach "It Has Just Begun, Doctor" z trąbką Wojciecha Jachny na pierwszym planie. W czasach gdy epigoni Krzysztofa Komedy i Zbigniewa Seiferta obracają się wewnątrz stylu polskiej szkoły lat 50. i 60., ciężar poszukiwań i eksperymentów spadł na młodych, świetnie wykształconych wirtuozów, do słowa jazz podchodzących z szacunkiem, ale nie na klęczkach. Komponują, szukają, potykają się, ale grają - co najważniejsze - własną muzykę. Popyt na płyty i tłumy na koncertach, rozsyłane przez internet wici i niekończące się dyskusje na forach, pokazują, że dochodzi w Polsce do kolejnej zmiany warty. Jak za czasów Miłości, Tie Break, Kur czy Maestro Trytonów.

Piotr Iwicki