Recenzja albumu "Sing Sing Penelope - Music for Umbrellas" - Machina, grudzień 2006


Jazz żyje i ma się dobrze! Przynajmniej w przypadku bydgoskiej grupy, która bezpretensjonalnie porusza się w jazzowym idiomie - jest mocno osadzona w tradycji, ale nowoczesna. Nie ulega nowinkom, nie schlebia gustom, nie robi rewolucji. Kreatywnie ciągnie wątek elektrycznego jazzu, doprawia go brzmieniami o postrockowej proweniencji i psychodelicznym transem. Grają świeżą, bogatą w kunsztownie rozłożone detale i zmysłowe brzmienia muzykę, bez patetycznego eklektyzmu. Powściągliwość instrumentalistów, hipnotyczne pętle, kolorystyczne smaczki, melancholijne dęciaki i ambientowy oddech budują duszną, oniryczną atmosferę i wciągają słuchacza w wielobarwny, filmowy klimat. Napięcie skacze w (nielicznych) bardziej drapieżnych solówkach. Joanna Wojdas