Recenzja albumu 'Music for Umbrellas' Radio Kraków/Diapazon


Jakiś czas temu miałem okazję posłuchać bardzo udanego koncertu. Wtedy do Andrychowa zjechała młoda bydgoska formacja Sing Sing Penelope. Od tego momentu ze sporym zaciekawieniem czekałem na nową płytę. I oto jest. "Music For Umbrellas" "Sing Sing Penelope to zespół założony w Bydgoszczy w 2000 roku przez muzyków grających na stałe w ważnych polskich formacjach jazzowych, awangardowych i postrockowych. Za swoją drogę obrali połączenie własnych doświadczeń kreując nową i bardzo ciekawą stylistykę jazzową. Po 3 latach twórczej pracy latem 2004 r. zespół nagrał swój diebiutancki materiał." Taki krótki biogram serwuje nam strona internetowa zespołu. Obecnie w skład Sing Sing Penelope wchodzą: perkusista Rafał Gorzycki, saksofonista Tomasz Glazik, trębacz Wojciech Jachna, pianista Daniel Mackiewicz i basista Patryk Węcławek. A warto dodać jeszcze, że Daniel Mackiewicz wywodzi się z legendarnej psychodelicznej formacji Variete. I jeszcze to, że na płycie gościnnie zagrał skrzypek Sebastian Gruchot, a jego rozgrzany do czerwoności występ w utworze "Fis & Love" to moim zdaniem najlepsze solo ostatnich kilku miesięcy w polskim jazzie. I to chyba jest właśnie dobry moment, aby powiedzieć kilka słów o płycie. Jeżeli nasłuchaliście pochwał na temat Cinematic Orchestra i wrocławskiego Skalpela, a z drugiej strony uważacie, że w gruncie rzeczy niewiele się dzieje w tej muzyce spod znaku Ninja Tune... Jeżeli lubicie klimatyczny, mroczny i odrobinę transowy jazz, przypominający trochę ścieżkę dźwiękową do kryminału, proszę zaopatrzyć się w ten krążek. Sing Sing Penelope udowadnia, że można twórczo rozwijać dorobek wypracowany w latach dziewięćdziesiątych przez polską scenę jassową. Udowadnia też, że po trzydziestu latach ciągle jest mnóstwo rzeczy do odkrycia w stylistyce, którą Miles Davis uprawiał w latach siedemdziesiątych. I nie trzeba przy tym popadać w miałkie i prowincjonalne fusion. Po trzecie zaś Sing Sing Penelope udowadnia, że krwisty i klimatyczny jazz podlany elektronicznym sosem może smakować prawie każdemu. Janusz Jabłoński (Radio Kraków)